niedziela, 4 stycznia 2015

~1~



    Do kraju wracasz po czterech latach. Nie robisz tego z powodu kolejnej ucieczki. Ani też nie robisz dlatego, że chcesz naprawić błędy.  Zostawiasz we Włoszech ludzi, którzy byli przez te cztery lata dla Ciebie całym światem, którzy okazali się bardzo serdeczni. Zostawiasz Mateo, sąsiada, który był najlepszym przyjacielem. Kate, szaloną dziewczynę, która studiowała razem z Tobą. Zostawiasz Megan i Luisa, sąsiadów z parteru, którzy zawsze służyli Ci pomocą. Zostawiasz miejsce pracy, które miałaś od roku. Zostawiasz miejsce, które z czasem stało się Twoim domem. Nie tak sobie to wyobrażałaś. Ale długo zwlekałaś z decyzją, by wrócić.  Odsunęłaś się od rodziny po tym, jak nie uwierzyli Ci w to, że ojciec ma romans. Zniknęłaś i nikt Cię nie szukał. I obiecałaś sobie, że nigdy nie wrócisz. Nie wróciłaś na pogrzeb siostry. Czułaś się źle, ale nie miałaś ochoty oglądać rodziców, którzy nadal byli razem.   
   Dopiero później dowiedziałaś się, że Twoja ukochana siostra zmarła przy porodzie. Twoja siostra próbowała Ci uwierzyć w to, co mówiłaś, ale ojciec wypierał się, a ona bała się przyznać, że możesz mieć rację.  List od Niej przyszedł za późno. A właściwie… listonosz pomylił adresy, więc przypadkowo od sprzedawczyni w osiedlowym sklepie dowiedziałaś się, że dwa miesiące wcześniej jakaś kobieta pytała się, czy zna adresatkę tego listu. Nie miałaś pojęcia, że siostra była chora. Dopiero czytając list dowiedziałaś się, że nikt nie wiedział. Że Andrzej oszalał ze szczęścia, gdy okazało się, że ona jest w ciąży i nie potrafiła mu powiedzieć, że może być za późno, by ją ratować. Poświęciła się, a Ciebie prosiła, byś przyjechała zanim urodzi. Byłaś tak bardzo zrozpaczona, że ten list nie dotarł. Wysłała go miesiąc przed porodem. Gdybyś wiedziała… 
   Kolejne dwa tygodnie biłaś się z myślami co zrobić, gdy nieoczekiwanie w klubie powiedziano Ci, że dzwoniła kobieta, która podawała się za Twoją matkę.  Oddzwoniłaś na podany numer. Nie mówiła, że tęskni, czy że chce, żebyś wróciła. Ona oczekiwała, że wrócisz, by zająć się małą Julką, która za dwa dni opuszcza szpital.  Szybko obliczyłaś, że małą spędziła tam trzy miesiące. Zapytałaś dlaczego tak długo była w szpitalu. Matka wyjaśniła Ci chłodnym tonem, że półtora miesiąca musiała tam być, a później to Andrzejowi zależało, by być pewnym, że z Jego córką wszystko dobrze. Dopiero gdy ciągnęłaś rozmowę matka wygadała się, że Andrzej boi się opieki nad dzieckiem, że nie chce odwiedzać córki w szpitalu, ale nie potrafi jej oddać nikomu innemu. Gdy próbowałaś się opierać matka wręcz błagała, byś wróciła, zamieszkała z Andrzejem i zajęła się małą.  Zgodziłaś się. Nie znałaś narzeczonego siostry. Z listu, który dostałaś wnioskowałaś, że musiała bardzo go kochać. Pisała, że jest troskliwy, chociaż musi dzielić czas między treningi.
   Westchnęłaś, gdy odbierałaś walizki. Matka nie zamierzała po Ciebie przyjechać, a nie wiedziałaś, czy Andrzej wie, że dziś zjawisz się w Jego mieszkaniu. Szybko się pakowałaś, część rzeczy została u Mateo, który obiecał, że odeśle je do Ciebie w późniejszym czasie. Córka Twojej siostry miała jutro zamieszkać z ojcem. I Tobą… Bałaś się.

~~~

-Cześć. – mruknęłaś cicho, gdy chłopak otworzył Ci drzwi.
-Sorry, nie zrobię z Tobą zdjęcia. – odparł nie patrząc na Ciebie.
-Spojrzysz na mnie? – zapytałaś, gdy chciał zatrzasnąć drzwi. Zrobił to. Spojrzał na Ciebie i zamarł. –Nazywam się Blanka Malinowska.
-Blanka? – zapytał przełykając ślinę. – Co tu robisz?
-Mogę wejść?
-Jasne, daj pomogę Ci. – zaoferował. Chwilę później siedziałaś w salonie. Chłopak stał przez chwilę, ale usiadł naprzeciwko.
-Przykro mi, że nie było mnie na pogrzebie Zosi. – zaczęłaś cicho. – I przepraszam, że zjawiłam się tak bez zapowiedzi. Ale moja mama uparcie twierdziła, że potrzebujesz mojej pomocy.
-Mówiła mi dlaczego wyjechałaś. – próbował się uśmiechnąć. – Rozumiem, że miałaś żal do matki, że Ci nie wierzyła. Zosia też go nakryła jakiś czas temu z jakąś kobietą, ale wiedząc, co spotkało Ciebie daliśmy sobie spokój. Wasza matka jest dość..
-…specyficzną osobą. – dokończyłaś. – Ale wiem, że nie potrafisz zaakceptować córki.
-Odebrała mi Zosię. – fuknął. – Mówiłem Twojej matce, że mogę poprosić rodziców, by zabrali do siebie Julkę.
-Spokojnie Andrzej, ja nie chcę się z Tobą kłócić. – westchnęłaś. – Domyślam Ci, że masz żal do Zosi, że nie powiedziała Ci o chorobie. I masz żal do małej, że ona żyje, a nie ma Zosi,  którą kochałeś. Wiem, że Ci ciężko.
-Gówno wiesz! – zawołał. – Nie widziałaś jej, gdy płakała mówiąc, że mam jej wybaczyć, bo zawsze mówiłem, że chcę córkę, że się tak cieszyłem, gdy okazało się, że jest w ciąży, że nie mogła inaczej. Nie widziałaś jej, gdy płakała i mówiła, że…
-Ja też ją straciłam. Straciłam ją dwa razy. – powiedziałaś niepewnie. Miałaś ochotę się rozpłakać, bo zdałaś sobie sprawę, że naprawdę nie pożegnałaś się z Nią i to Andrzej widział ją ostatni. – Gdy wyjechałam i teraz, gdy zmarła. Nie możesz oddać Julki pod opiekę Twoim rodzicom Andrzej, mała na to nie zasłużyła. Cieszyłeś się, że zostaniesz ojcem, więc…
-Miałem stworzyć rodzinę z Zosią i Julką! – fuknął. – Teraz już nie chcę żadnej rodziny!
-Julce tego nie wytłumaczysz. – westchnęłaś. – Ona potrzebuję Ciebie Andrzej, czy tego chcesz, czy nie. 
-Więc moi rodzice będą jej rodziną!
-Andrzej, a co jeśli Twoi rodzice zachorują? Pomyślałeś o tym co będzie, jeśli oni sobie nie poradzą? Pomyślałeś jak będzie się czuła Julka, gdy dorośnie się i dowie, że opiekują się nią dziadkowie, bo Ty jej nie chciałeś? – mówiłaś łagodnie. Naprawdę ostatnie o czym marzyłaś to kłótnia z Nim.  – Z czasem żal zniknie, jeśli dasz małej szansę. Będzie Cię bolało serce, ale naprawdę sobie wyobrażasz,  że będziesz dla Julki kimś obcym?  Chcesz widywać ją raz w miesiącu? Chcesz tego Andrzej?  Julka nie jest niczemu winna, Zosia chciała, byś zatroszczył się o Waszą córkę. Nie pragnęła niczego bardziej, niż tego, by stworzyć z Tobą rodzinę, by mieć dzieci i Ciebie obok. Nie miała wpływu na to, że zachorowała. Wiedziała, że ryzykuje, ale kochała Ciebie i Julkę, która miała się pojawić. Naprawdę chcesz zapomnieć o tym, co nadal łączy Cię z moją siostrą?
-Nie dam sobie rady. – powiedział cicho. – Nie potrafię, ja.. ja nie chcę stracić i jej. Boję się, że jej coś zrobię, że zachoruje, że…
-Widzę, że nie dajesz sobie rady. – mruknęłaś. – Andrzej, pozwól mi tu zamieszkać. Odbierz jutro Julkę ze szpitala. Pomogę Ci. Nie zabieraj Julce domu i siebie.
-Pod warunkiem, że Ty się nią zajmujesz i nie będę przy niej nic robił. – zastrzegł.
-Naprawdę chcesz unikać własnej córki? – zapytałaś. Myślałaś, że się zgodzi i powie, że będzie się starał, a on powiedział, że nie będzie się nią zajmował.
-Ty koniecznie nie chcesz, żebym ją oddał. – prychnął. – A ja nie chcę jej widzieć, bo zabrała mi Zośkę. Myślisz,  że zmięknę, więc to ja stawiam warunki.  Nie oddam Julii moim rodzicom, tylko Ty będziesz się nią opiekowała pod warunkiem, że nie będę musiał przy niej nic robić.
Pokręciłaś z politowaniem głową. Matka miała rację, on naprawdę nie chciał mieć nic wspólnego z córką. Ale był gotów jej nie oddawać rodzicom, tylko Tobie.
-Dobrze. – powiedziałaś po chwili ciszy. – Jeśli będę mogła tu zamieszkać z Julką, to nie będziesz nic przy niej robił. 
-Twój pokój pierwszy po prawej na górze, a kolejny jest Julki. – odparł wstając. – Przygotowała go Zosia. Idę na trening, chcesz, to zamów sobie pizzę, na lodówce są jakieś ulotki. Wrócę późno. Rozejrzyj się po mieszkaniu.
  Andrzej miał żal do córki. Nienawidził jej za to, że się urodziła, bo Jego ukochana nie powiedziała mu, że jest chora. Łzy stanęły Ci w oczach. Nie sądziłaś, że Twoja matka będzie miała rację.  Miałaś do siebie żal, że zerwałaś kontakty z rodziną. Że nie wiedziałaś o tym, że Zosia jest w ciąży. Naprawdę miałaś do siebie żal. Nie znałaś narzeczonego siostry, ale chciałaś wierzyć, że w głębi duszy jest dobrym człowiekiem. Tylko nie potrafi sobie poradzić z tym, że został sam z trzymiesięczną córeczką, a Jego ukochana nie żyję. Twoja siostra w liście prosiła Cię, abyś pomogła Andrzejowi. Może przeczuwała, że będzie mu ciężko? Chciała, abyś zajęła się małą i pomogła mu ją pokochać. Chociaż skąd mogła wiedzieć, że to będzie takie trudne? Wierzyłaś, że dasz radę. Chciałaś naprawić błąd, jakim był wyjazd z kraju.
______
Cześć, 

  Mówiłam, że będzie krótko. I z góry przepraszam, jeśli Andrzej nie okażę się tutaj dla Was ideałem. Ja z kolei przyznam, że Andrzej nie jest moim ulubionym siatkarzem, ba, gra w klubie, z którego lubię tylko Winiarskiego, ale gdy wpadł mi do głowy pomysł na to opowiadanie, to na głównego bohatera przypasował mi właśnie Andrzej. 

Do napisania 17-18 stycznia.

Pozdrawiam, Irmina

1 komentarz:

  1. No co za człowiek! Jak tak można traktować niczemu niewinną istotkę?!
    Oj, oby to zmienił... -.-
    Moim ulubionym siatkarzem też nie jest, ale w sumie lubię go. Tylko mnie czasem drażni :D
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń