Do kraju wracasz po czterech latach. Nie
robisz tego z powodu kolejnej ucieczki. Ani też nie robisz dlatego, że chcesz
naprawić błędy. Zostawiasz we Włoszech
ludzi, którzy byli przez te cztery lata dla Ciebie całym światem, którzy
okazali się bardzo serdeczni. Zostawiasz Mateo, sąsiada, który był najlepszym
przyjacielem. Kate, szaloną dziewczynę, która studiowała razem z Tobą.
Zostawiasz Megan i Luisa, sąsiadów z parteru, którzy zawsze służyli Ci pomocą.
Zostawiasz miejsce pracy, które miałaś od roku. Zostawiasz miejsce, które z
czasem stało się Twoim domem. Nie tak sobie to wyobrażałaś. Ale długo zwlekałaś
z decyzją, by wrócić. Odsunęłaś się od
rodziny po tym, jak nie uwierzyli Ci w to, że ojciec ma romans. Zniknęłaś i
nikt Cię nie szukał. I obiecałaś sobie, że nigdy nie wrócisz. Nie wróciłaś na
pogrzeb siostry. Czułaś się źle, ale nie miałaś ochoty oglądać rodziców, którzy
nadal byli razem.
Dopiero później
dowiedziałaś się, że Twoja ukochana siostra zmarła przy porodzie. Twoja siostra
próbowała Ci uwierzyć w to, co mówiłaś, ale ojciec wypierał się, a ona bała się
przyznać, że możesz mieć rację. List od
Niej przyszedł za późno. A właściwie… listonosz pomylił adresy, więc
przypadkowo od sprzedawczyni w osiedlowym sklepie dowiedziałaś się, że dwa
miesiące wcześniej jakaś kobieta pytała się, czy zna adresatkę tego listu. Nie
miałaś pojęcia, że siostra była chora. Dopiero czytając list dowiedziałaś się,
że nikt nie wiedział. Że Andrzej oszalał ze szczęścia, gdy okazało się, że ona
jest w ciąży i nie potrafiła mu powiedzieć, że może być za późno, by ją
ratować. Poświęciła się, a Ciebie prosiła, byś przyjechała zanim urodzi. Byłaś
tak bardzo zrozpaczona, że ten list nie dotarł. Wysłała go miesiąc przed
porodem. Gdybyś wiedziała…
Kolejne dwa tygodnie biłaś się z myślami co zrobić, gdy nieoczekiwanie w
klubie powiedziano Ci, że dzwoniła kobieta, która podawała się za Twoją matkę. Oddzwoniłaś na podany numer. Nie mówiła, że
tęskni, czy że chce, żebyś wróciła. Ona oczekiwała, że wrócisz, by zająć się
małą Julką, która za dwa dni opuszcza szpital.
Szybko obliczyłaś, że małą spędziła tam trzy miesiące. Zapytałaś
dlaczego tak długo była w szpitalu. Matka wyjaśniła Ci chłodnym tonem, że
półtora miesiąca musiała tam być, a później to Andrzejowi zależało, by być pewnym,
że z Jego córką wszystko dobrze. Dopiero gdy ciągnęłaś rozmowę matka wygadała
się, że Andrzej boi się opieki nad dzieckiem, że nie chce odwiedzać córki w
szpitalu, ale nie potrafi jej oddać nikomu innemu. Gdy próbowałaś się opierać
matka wręcz błagała, byś wróciła, zamieszkała z Andrzejem i zajęła się
małą. Zgodziłaś się. Nie znałaś
narzeczonego siostry. Z listu, który dostałaś wnioskowałaś, że musiała bardzo
go kochać. Pisała, że jest troskliwy, chociaż musi dzielić czas między
treningi.
Westchnęłaś, gdy odbierałaś walizki. Matka nie zamierzała po Ciebie
przyjechać, a nie wiedziałaś, czy Andrzej wie, że dziś zjawisz się w Jego
mieszkaniu. Szybko się pakowałaś, część rzeczy została u Mateo, który obiecał,
że odeśle je do Ciebie w późniejszym czasie. Córka Twojej siostry miała jutro
zamieszkać z ojcem. I Tobą… Bałaś się.
~~~
-Cześć. – mruknęłaś cicho, gdy chłopak
otworzył Ci drzwi.
-Sorry, nie zrobię z Tobą zdjęcia. –
odparł nie patrząc na Ciebie.
-Spojrzysz na mnie? – zapytałaś, gdy
chciał zatrzasnąć drzwi. Zrobił to. Spojrzał na Ciebie i zamarł. –Nazywam się
Blanka Malinowska.
-Blanka? – zapytał przełykając ślinę. –
Co tu robisz?
-Mogę wejść?
-Jasne, daj pomogę Ci. – zaoferował.
Chwilę później siedziałaś w salonie. Chłopak stał przez chwilę, ale usiadł
naprzeciwko.
-Przykro mi, że nie było mnie na
pogrzebie Zosi. – zaczęłaś cicho. – I przepraszam, że zjawiłam się tak bez
zapowiedzi. Ale moja mama uparcie twierdziła, że potrzebujesz mojej pomocy.
-Mówiła mi dlaczego wyjechałaś. –
próbował się uśmiechnąć. – Rozumiem, że miałaś żal do matki, że Ci nie
wierzyła. Zosia też go nakryła jakiś czas temu z jakąś kobietą, ale wiedząc, co
spotkało Ciebie daliśmy sobie spokój. Wasza matka jest dość..
-…specyficzną osobą. – dokończyłaś. – Ale
wiem, że nie potrafisz zaakceptować córki.
-Odebrała mi Zosię. – fuknął. – Mówiłem
Twojej matce, że mogę poprosić rodziców, by zabrali do siebie Julkę.
-Spokojnie Andrzej, ja nie chcę się z
Tobą kłócić. – westchnęłaś. – Domyślam Ci, że masz żal do Zosi, że nie
powiedziała Ci o chorobie. I masz żal do małej, że ona żyje, a nie ma
Zosi, którą kochałeś. Wiem, że Ci
ciężko.
-Gówno wiesz! – zawołał. – Nie widziałaś
jej, gdy płakała mówiąc, że mam jej wybaczyć, bo zawsze mówiłem, że chcę córkę,
że się tak cieszyłem, gdy okazało się, że jest w ciąży, że nie mogła inaczej.
Nie widziałaś jej, gdy płakała i mówiła, że…
-Ja też ją straciłam. Straciłam ją dwa
razy. – powiedziałaś niepewnie. Miałaś ochotę się rozpłakać, bo zdałaś sobie
sprawę, że naprawdę nie pożegnałaś się z Nią i to Andrzej widział ją ostatni. –
Gdy wyjechałam i teraz, gdy zmarła. Nie możesz oddać Julki pod opiekę Twoim
rodzicom Andrzej, mała na to nie zasłużyła. Cieszyłeś się, że zostaniesz ojcem,
więc…
-Miałem stworzyć rodzinę z Zosią i Julką!
– fuknął. – Teraz już nie chcę żadnej rodziny!
-Julce tego nie wytłumaczysz. –
westchnęłaś. – Ona potrzebuję Ciebie Andrzej, czy tego chcesz, czy nie.
-Więc moi rodzice będą jej rodziną!
-Andrzej, a co jeśli Twoi rodzice
zachorują? Pomyślałeś o tym co będzie, jeśli oni sobie nie poradzą? Pomyślałeś
jak będzie się czuła Julka, gdy dorośnie się i dowie, że opiekują się nią
dziadkowie, bo Ty jej nie chciałeś? – mówiłaś łagodnie. Naprawdę ostatnie o
czym marzyłaś to kłótnia z Nim. – Z czasem
żal zniknie, jeśli dasz małej szansę. Będzie Cię bolało serce, ale naprawdę
sobie wyobrażasz, że będziesz dla Julki
kimś obcym? Chcesz widywać ją raz w
miesiącu? Chcesz tego Andrzej? Julka nie
jest niczemu winna, Zosia chciała, byś zatroszczył się o Waszą córkę. Nie
pragnęła niczego bardziej, niż tego, by stworzyć z Tobą rodzinę, by mieć dzieci
i Ciebie obok. Nie miała wpływu na to, że zachorowała. Wiedziała, że ryzykuje,
ale kochała Ciebie i Julkę, która miała się pojawić. Naprawdę chcesz zapomnieć
o tym, co nadal łączy Cię z moją siostrą?
-Nie dam sobie rady. – powiedział cicho.
– Nie potrafię, ja.. ja nie chcę stracić i jej. Boję się, że jej coś zrobię, że
zachoruje, że…
-Widzę, że nie dajesz sobie rady. –
mruknęłaś. – Andrzej, pozwól mi tu zamieszkać. Odbierz jutro Julkę ze szpitala.
Pomogę Ci. Nie zabieraj Julce domu i siebie.
-Pod warunkiem, że Ty się nią zajmujesz i
nie będę przy niej nic robił. – zastrzegł.
-Naprawdę chcesz unikać własnej córki? –
zapytałaś. Myślałaś, że się zgodzi i powie, że będzie się starał, a on
powiedział, że nie będzie się nią zajmował.
-Ty koniecznie nie chcesz, żebym ją
oddał. – prychnął. – A ja nie chcę jej widzieć, bo zabrała mi Zośkę.
Myślisz, że zmięknę, więc to ja stawiam
warunki. Nie oddam Julii moim rodzicom,
tylko Ty będziesz się nią opiekowała pod warunkiem, że nie będę musiał przy
niej nic robić.
Pokręciłaś z politowaniem głową. Matka
miała rację, on naprawdę nie chciał mieć nic wspólnego z córką. Ale był gotów
jej nie oddawać rodzicom, tylko Tobie.
-Dobrze. – powiedziałaś po chwili ciszy.
– Jeśli będę mogła tu zamieszkać z Julką, to nie będziesz nic przy niej
robił.
-Twój pokój pierwszy po prawej na górze,
a kolejny jest Julki. – odparł wstając. – Przygotowała go Zosia. Idę na
trening, chcesz, to zamów sobie pizzę, na lodówce są jakieś ulotki. Wrócę
późno. Rozejrzyj się po mieszkaniu.
Andrzej miał żal do córki. Nienawidził jej za to, że się urodziła, bo
Jego ukochana nie powiedziała mu, że jest chora. Łzy stanęły Ci w oczach. Nie
sądziłaś, że Twoja matka będzie miała rację.
Miałaś do siebie żal, że zerwałaś kontakty z rodziną. Że nie wiedziałaś
o tym, że Zosia jest w ciąży. Naprawdę miałaś do siebie żal. Nie znałaś
narzeczonego siostry, ale chciałaś wierzyć, że w głębi duszy jest dobrym
człowiekiem. Tylko nie potrafi sobie poradzić z tym, że został sam z
trzymiesięczną córeczką, a Jego ukochana nie żyję. Twoja siostra w liście
prosiła Cię, abyś pomogła Andrzejowi. Może przeczuwała, że będzie mu ciężko?
Chciała, abyś zajęła się małą i pomogła mu ją pokochać. Chociaż skąd mogła
wiedzieć, że to będzie takie trudne? Wierzyłaś, że dasz radę. Chciałaś naprawić
błąd, jakim był wyjazd z kraju.
______
Cześć,
Mówiłam, że będzie krótko. I z góry przepraszam, jeśli Andrzej nie okażę się tutaj dla Was ideałem. Ja z kolei przyznam, że Andrzej nie jest moim ulubionym siatkarzem, ba, gra w klubie, z którego lubię tylko Winiarskiego, ale gdy wpadł mi do głowy pomysł na to opowiadanie, to na głównego bohatera przypasował mi właśnie Andrzej.
Do napisania 17-18 stycznia.
Pozdrawiam, Irmina
______
Cześć,
Mówiłam, że będzie krótko. I z góry przepraszam, jeśli Andrzej nie okażę się tutaj dla Was ideałem. Ja z kolei przyznam, że Andrzej nie jest moim ulubionym siatkarzem, ba, gra w klubie, z którego lubię tylko Winiarskiego, ale gdy wpadł mi do głowy pomysł na to opowiadanie, to na głównego bohatera przypasował mi właśnie Andrzej.
Do napisania 17-18 stycznia.
Pozdrawiam, Irmina
No co za człowiek! Jak tak można traktować niczemu niewinną istotkę?!
OdpowiedzUsuńOj, oby to zmienił... -.-
Moim ulubionym siatkarzem też nie jest, ale w sumie lubię go. Tylko mnie czasem drażni :D
Pozdrawiam :*